Tag Archives: akceptacja

Nie Potrafimy Się Ze Sobą Obchodzić

Tym razem robię przerwę w przybliżaniu psychologii wg Carla Gustawa Junga, ponieważ od dawna leży mi na sercu pewna sprawa i chyba najwyższy czas dać jej wyraz na blogu.

Otóż praktycznie nie ma takiego dnia, by nie trafił tutaj ktoś szukając fraz ‘jak wyjść z PTSD’, ‘jak sobie radzić z traumą po wypadku/włamaniu/gwałcie’, etc.

Jest to smutne z trzech powodów.

Po pierwsze: dlatego, że ktoś musiał przeżyć traumatyczne doświadczenie.

Po drugie: dlatego, że skoro szuka w Internecie to znaczy, że nie ma zaprogramowanej kulturowo wiedzy jak sobie radzić ze zranieniem psychicznym tak jak ze zranieniem fizycznym (gdzie w naszych głowach mamy gotowy wzorzec postępowania czyli ‘obmyć i zabandażować/przykleić plaster’)

Po trzecie: dlatego, że skoro szuka w Internecie to najprawdopodobniej nie znajduje zrozumienia i akceptacji w otoczeniu. Nie musi przy tym wcale być samotnym, może mieć męża/żonę, dzieci, rodziców, rodzeństwo, wnuki i przyjaciół, a przy tym nadal czuć się wyalienowanym. Pamiętajmy słowa Junga: Samotność nie wynika z tego, że nie ma przy Tobie ludzi, ale z tego, że nie jesteś w stanie zakomunikować rzeczy, które są dla Ciebie istotne.

Tak jak zawsze powtarzam nie jestem psychologiem z wykształcenia ani żadnym guru, nie chcę nikogo oceniać ani mówić jak żyć, ale mam swoje spostrzeżenia co do tego, dlaczego tak właśnie się dzieje i pozwolę sobie się nimi podzielić.

Otóż nie potrafimy się ze sobą obchodzić.

Ani z własnym wnętrzem, ani – tym bardziej – z innymi osobami.

Wszystko wydaje się być dobrze dopóki funkcjonujemy tylko w codzienności i działamy z poziomu ego oraz masek, jakie nakładamy na zewnątrz, wtedy możemy spokojnie udawać zadowolonych z życia nawet jeżeli w środku czujemy się sfrustrowani, niedocenieni i przygnębieni. Nieraz już pisałam w tym miejscu o ego, jeżeli ktoś jest zainteresowany szerszym podejściem do tematu to proponuję kliknąć tag ‘ego’ w kolumnie po lewej stronie. Tutaj chciałabym się ograniczyć tylko do tego, że ta części naszej psychiki, jaką jest ego zawsze będzie dążyć, żeby zaprezentować się z jak najlepszej strony, a najchętniej nawet jeszcze lepiej od innych, będzie widzieć tylko natychmiastowe korzyści i dążyć do tego, żeby cenzurować wewnątrz i na zewnątrz uczucia, które takiemu stanowi rzeczy zagrażają. Ego nie lubi naturalności, autentyczności, wrażliwości, empatii i tolerancji, bo zagrażają one jego podstawowym celom czyli poczuciu samozadowolenia i sprawianiu odpowiedniego wrażenia. Zazwyczaj mamy te delikatne, wrażliwe cechy w naszej naturze od początku istnienia, ale na skutek doświadczeń w rodzinie, społeczeństwie i kulturze, chowamy je głęboko do wewnątrz i pozwalamy, by rządziło nami ego.

Czyli, przekładając to na nasz konkretny przykład osoby dotkniętej PTSD, jeżeli ktoś mówi drugiej osobie, że czuje się źle, jest bezsilny i smutny, to daje sygnał jej psychice, że takie uczucia istnieją i w ten sposób przypomina, że ona sama  też może ich doświadczyć. A jeżeli osoba taka funkcjonuje głównie na poziomie ego, to najprawdopodobniej sięgnie do środków obrony psychicznej, z których najczęstszymi są zaprzeczanie odczuciom pierwszej osoby albo wywoływanie u niej poczucia winy. Oczywiście, obydwie te techniki są domeną ego.

Na czym polega największy problem, jaki dostrzegam dookoła? Otóż ludzie zbyt często działają z poziomu ego, a sprzyja temu również współczesna kultura, która generalnie poprzez media, “mądre” głowy w telewizji czy nawet memy w serwisach społecznościowych komunikuje: bądź szczęśliwy, chwytaj dzień, ciesz się każdym momentem życia, uśmiechaj się, bądź wdzięczny za każdą sekundę życia, nawet jeżeli obudzisz się rano w złym humorze to ciesz się tym, że żyjesz etc.

Otóż to jest tischnerowska gówno prawda!

Jesteśmy robieni w balona i masowo manipulowani przez ego. Tak, jeżeli faktycznie czujesz się szczęśliwym, to dawaj temu upust, to bardzo dobre i naturalne. Jeżeli jednak czujesz się przygnębionym, złym i smutnym, to nie udawaj, że wszystko jest dobrze tylko pozwól sobie przeżywać te emocje. Nie cenzuruj swoich uczuć.

Masz prawo tak się czuć.

Życie nie polega jedynie na szczęściu, radości, sukcesie i wdzięczności, życie to często strach, ból, frustracje i cierpienie, niezależnie od tego jak bardzo współczesna kultura próbuje je wykorzenić z naszej świadomości. To, że pozwolisz sobie nie przyklejać wymuszonego uśmiechu, gdy czujesz się źle, nie oznacza, że jesteś nieudacznikiem, oznacza tylko tyle, że jesteś w kontakcie ze swoimi emocjami i nie cenzurujesz ich. Nie chodzi o to, żeby być zawsze szczęśliwym i zadowolonym, chodzi o to, by być całością jako człowiek.

Bo, wracając do tego od czego wyszłam w tych rozważaniach, jeżeli uznajesz te uczucia we własnym wnętrzu, to uznasz je także u innej osoby. Twoje ego nie będzie już na tyle dominujące, by strofować i pouczać. Druga osoba łatwiej odnajdzie się w twoim towarzystwie, może nawet dojdzie do tego momentu, gdy poczuje się na tyle bezpiecznie, że ośmieli się zwierzyć właśnie tobie z trudnych, skomplikowanych i bolesnych przeżyć.

Nie bój się wtedy, nie pozwalaj tylko ego rządzić twoimi krokami, a na pewno cię to nie przerośnie.

Nie musisz rozumieć.

Nie musisz dokładnie wiedzieć na czym polega problem.

Nie musisz mieć fachowej wiedzy.

Nie musisz dawać rad.

Wystarczy, że zrobisz herbaty i usiądziesz z pokaleczoną psychicznie osobą.

Wystarczy, że posłuchasz.

Albo pomilczysz.

Wystarczy, że nie będziesz wątpić.

Wystarczy, że przytulisz.

Wystarczy, że wyjdziesz poza granice ego i otworzysz się na wrażliwość.

To już będzie bardzo dużo.

Ty też poczujesz się przy tym lepiej, bo jakaś delikatna i wrażliwa, ale zazwyczaj stłamszona część ciebie, której może na co dzień nie dajesz dojść do głosu, zostanie usłyszana i uznana.

Możliwe, że zauważysz podobne reakcje do tych, które widziałeś/-aś już u kogoś w otoczeniu, a dotychczas nie rozumiałeś/-aś. Dzięki temu, kto zdobył się na odwagę by ci się zwierzyć, będziesz w stanie zrozumieć ich powody.

Możliwe nawet, że zauważysz je u kogoś, kogo nie znosisz i uważasz za wroga. I wiesz co? Całkiem możliwe, że znielubisz tą osobę trochę mniej… Oj, ego bardzo tego nie lubi, przecież musi mieć rzeczy podane prosto na tacy: ja to samo dobro – przeciwnik to samo zło, zero – jeden, czarne – białe. Wpływ  ego na twoje działanie osłabnie jeżeli spojrzysz z innej perspektywy i więcej zrozumiesz, dlatego broni się przed tym gwałtownie i nakazuje ci oceniać czy uważać, że to ty na pewno masz rację.

Tak jak już napisałam, nie chcę nikogo pouczać ani radzić jak żyć, ale naprawdę, naprawdę mam już dosyć życia wśród ludzi, którzy chowają się za maskami, cenzurują swoje uczucia i projektują swoje nieprzerobione Cienie na innych ludzi. Jestem cierpliwa, ale ile można to wytrzymywać? Podstawową zasadą psychiczną w relacjach międzyludzkich powinny być zrozumienie, nie ocenianie i nie krytykowanie, o ile zachowanie drugiej osoby nie rani innych. Krytykujesz mnie, strofujesz i pouczasz, chociaż nie rozumiesz mnie, nie znasz i nie chcesz poznać moich motywacji? To ja nie chcę z tobą przebywać, niezależnie od tego czy należysz do grona mojej rodziny, współpracowników czy znajomych. I koniec. Krótka piłka. Nie będziesz wyładowywał na mnie swoich własnych problemów. Zdecydowanie powinniśmy stosować takie same zasady dla higieny psychicznej jak fizycznej. Podałbyś/podałabyś rękę komuś kto wyciąga do ciebie ubłoconą dłoń?

Dla tych, którzy tego potrzebują linkuję jeszcze raz rady dr Estes co do PTSD, jakie przetłumaczyłam.

A dla lepszego zrozumienia tematu obchodzenia się z sobą i z innymi podaję kilka linków:

http://pastuh.blog.pl/2015/09/26/sens-cierpienia-szansa-dla-neurotykow/

http://psychologiazdrowia.pl/czego-nie-mowic-osobie-chorujacej-na-depresje/

https://kerimfilo.wordpress.com/2015/09/27/o-pozytkach-z-depresji/

http://zwierciadlo.pl/2015/psychologia/empatia-pomaga-zjednac-sobie-ludzi-%E2%80%93-5-porad

http://zwierciadlo.pl/psychologia/rozwoj/jak-nauczyc-sie-sluchac

http://kobieta.wp.pl/kat,49400,title,5-mitow-na-temat-pozytywnego-myslenia,wid,17779347,wiadomosc.html?ticaid=115ac2

A na koniec:

Jestem jak najdalej od polityki, ale postanowiłam zalinkować dwa artykuły na wypadek, gdyby ktokolwiek z czytających wątpił, że to jak traktuje inne osoby nie ma większego i szerszego wpływu na innych:

http://natemat.pl/156037,to-uksztaltowalo-jaroslawa-kaczynskiego-jakim-znamy-go-dzisiaj-5-cytatow-z-nowej-biografii-prezesa-pis?fb

http://natemat.pl/155981,ojciec-nie-akceptowal-jaroslawa-kaczynskiego-dlaczego-bo-prezes-ma-charakter-po-nim-czesto-sie-spierali

I to tyle, jedyne co mogę dodać na koniec jest zdumiewające w swojej prostocie, ale szalenie trudne do wykonania w życiu codziennym. Jednak mimo wszystko chciałabym o to zaapelować:

Odważ się być autentycznym.

Bycie ze sobą szczerym to ciężki kawałek chleba.

Potrzeba wiele siły, żeby być silnym, ale jeszcze więcej, żeby być wrażliwym.

Pozdrawiam wszystkich czytających

Anna ‘Lawenda’ Solun

Advertisements

Nie Poprawiajmy Słońca

Wszystkim życzę radości w czas zimowego przesilenia. Czy jesteś wikkaninem, czy chrześcijaninem, czy muzumaninem, czy żydem, czy obchodzisz Yule, czy Boże Narodzenie, czy Hanukkę, czy Yaldę, pamiętaj że czas grudnia był od wieków czasem świętowania w praktycznie wszelkich kulturach na całym świecie. Moment gdy dzień staje się ponownie dłuższy, a noc krótsza jest magicznym i wyrazistym symbolem nieustannej walki między Światłem a Ciemnością, Porządkiem a Chaosem, Dobrem a Złem i wszelkimi innymi przeciwstawnymi siłami. Ciesz się tym momentem niezależnie od tego jakie rytuały religijne będziesz przeprowadzać i błogosław słońce powracające do twego życia.

A co do towarzystwa w te dni to coraz bardziej skłaniam się do tego, żeby otaczać się ludźmi, którzy sprawiają że czujemy się dobrze i bezpiecznie w ich towarzystwie, którzy motywują nas do robienia pozytywnych rzeczy i przy których rozkwitamy. To często wymaga aby rozstać się z osobami sprawiającymi że czujemy się zdenerwowani, zmęczeni i przytłoczeni, tymi krytykującymi, wiedzącymi lepiej, znającymi się na wszystkim etc. Coraz mocniej wierzę, że trzeba się od nich odseparować, inaczej przypominamy roślinę nie będącą w stanie się rozwinąć, bo zagłuszają ją chwasty. Uważam, że po prostu trzeba to zrobić, nawet jesteśmy powiązani z tymi osobami genetycznie. To banał, ale najlepszym prezentem jest miłość, a nieodłączną częścią miłości są szacunek i akceptacja. Jeżeli nie dostaje się ich od otoczenia, to trzeba zmienić otoczenie. Nie mamy obowiązku dostosowywać się do poziomu ogółu ani znosić nieprzyjemność, no naprawdę życie jest na to zbyt krótkie! Polecam felieton Pauliny Młynarskiej.

A oto co dr E pisze na temat jesienno – zimowego czasu świętowania:

Drogie Dzielne Dusze, w Stanach Zjednoczonych wiele dni świątecznych ma miejsce szczególnie w czas powrotu promiennego Blasku do przygasłego w  okrytym ciemnościami świecie zimowego słońca.

Kilka słów aby przypomnieć sercu i duszy o tym co się świętuje, niezależnie od tego gdzie, z kim i jak się świętuje.

Nic nie opuszcza planety.
Miłość naprawdę wystarcza.
Świętowanie nie może być powodem wpadania w pułapkę kredytów.
Coś co zrobisz samemu może być warte o wiele bardziej niż złoto.
Jeśli chodzi o dzieci, które nie skończyły jeszcze dziesięciu lat:
przynieś mini lodówkę, połóż obok prezentów i obserwuj co się wydarzy.
Miłość okazuje się oczyma, dotykiem, słowem, piosenką, słuchaniem,
odwiedzaniem, czytaniem, koncentrowaniem całej uwagi i
nie rozpraszaniem się telefonem komórkowym, gotowaniem,
rozdzielaniem obowiązków, pomaganiem w sprzątaniu,
sprawianiem, że inni spontanicznie się śmieją i
dawaniem prezentów skierowanych na duszę obdarowanego.

Cała reszta jest jak próba haftowania serwetki dookoła słońca w nadziei, że je poprawimy i będzie ładniej wyglądać.

Przesyłam miłość

dr.e

Status z 21.11.13

https://www.facebook.com/pages/Dr-Clarissa-Pinkola-Estes/29996683634

greetings