Król Olch

By Nie Zapomnieć: Dziecko Zrabowane przez Króla Olch

Starsze osoby w rodzinie opowiadały smutnym szeptem balladę o Królu Olch, który kryje się w ciemnych zaroślach i czai się na delikatne, dziecięce serce. Król Olch wypacza je, oślepia, degeneruje niewinny umysł, wpija się jak wampir w tańczący duch dziecka.

Rezultat jest przerażający: Król Olch, pożywiwszy się na dziecięcym duchu, kroczy zadowolony ukazując zęby szczura i paskudny uśmiech, zadowolony bo najadł się i napełnił brzuch.

Z dziecka zostaje niewiele, tylko oczy w ciemnych obwódkach, skóra tak blada, że prześwitują przez nią niebieskie, puste żyły i zdezorientowane serce.

Duch może zostać zrabowany przez Króla Olch na wiele sposobów. Ktoś może się zastanawiać się w jaki sposób tak potworny intruz może zagarnąć czy to dziecko, czy dorosłego, czy rządzącego, czy subkulturę, czy hierarchię bez bicia na alarm i wzywania do walki.

Ballada Johanna Wolfganga von Goethe, oparta na starej historii o Królu Olch, może pomóc nam zrozumieć jak chronić duszę w sobie i w innych przed nienawistnymi czynami Króla Olch.

Oto fragment ballady w tłumaczeniu

Zapada już noc i wicher dmie.
Kto o tej porze na koniu mknie?
Z dzieckiem w ramionach, w mroku bez dna;
To ojciec z synkiem do domu gna.

– Dlaczego, synku, odwracasz wzrok?
– Nie widzisz, tato? Popatrz tam, w bok.
Król olch mnie wabi, korona mu lśni.
– To tylko mgła. Coś ci się śni.

W naszej rodzinnej wersji tej ballady, tak jak w poemacie Goethego, ciemną nocą ojciec z synem w ramionach jadą powoli na rumaku przez głęboki las. Jednak Król Olch wyczuwa zapach, “niewinność dziecka” i tak jak drapieżnik jakim jest, zaczyna śledzić młodego.

Dziecko, w przeciwieństwie do nieświadomego ojca, doskonale zdaje sobie sprawę z jego obecności.

Widzi Króla Olch wyraźnie, przylega mocniej do piersi ojca i krzyczy ze strachu. Ale ojciec odrzuca lęki dziecka i mówi, że wyobraża sobie tylko złowrogą siłę, która nie istnieje…podczas gdy żarłoczny potwór wyciąga szpony by poprzez ciemne gałęzie drzew dosięgnąć dziecko i wykrzywić jego umysł na swoje własne koślawe podobieństwo.

Kiedy mówi Król Olch, jedynie czyste, czujne dziecięce serce może go usłyszeć.

– Mój miły chłopcze, chodź-że tu!
Będziemy się bawić, aż zbraknie tchu.
Wspaniałe miejsca nad brzegiem znam
I pozłacany mój szal ci dam?

Dziecko błaga ojca by ten się obudził i zdążył umknąć niebezpieczeństwu.

“- Ach, tato, tato! Słyszysz ten śpiew?
To znów król olch, to znów jego zew.

Jednak ojciec nie jest w stanie wyrwać się z duchowego letargu.

– Spokojnie, synku, to wiatru świst.
To szelest liści lub ptaków gwizd.”

Ballada toczy się w rytmie “starożytnej mitycznej trójki”: dziecko trzy razy ostrzega o realnym zagrożeniu i trzy razy prawda jest zaprzeczana przez tego, kto powinien go chronić. Gdy tylko dziecko krzyczy: “Popatrz, popatrz!”, ojciec tego nie robi, nie słucha, bo stracił instynkt by wyczuwać drapieżców. Lekceważy więc zagrożenie:

– Nie, synku, nie! To żaden znak.
To próchno się sypie i świeci tak..

Jednocześnie rumak ojca zaczyna galopować jak gdyby goniło go stado demonów, ojciec nie jest już w stanie utrzymać go na wodzy.

Jednak Król Olch dogania ich, obiecując dziecku cuda, jakie mu się nie śniły i mamiąc niezwykłymi obrazami, które sprawiają, że dziecko staje się coraz bardziej oszołomione i bezbronne, aż w końcu przestaje czuć. Jego duch nie jest w stanie znosić dłużej takiej napaści. Nie bronione zawzięcie, lecz pozostawione same sobie, dziecko poddaje się i obumiera.

Na końcu tego starożytnego tematu w opowieściach i w niektórych częściach ludzkiej natury, Król Olch, złowrogi Flecista z Hameln, złodziej dusz, wmawia dziecku swoją miłość. Widząc, że jest ono już osłabione i niemal się poddało, Król Olch cieszy się ponurą radością.
W końcu dziecko szepcze prawdę po raz ostatni:

– Ach, tato, tato! Porywa mnie król!
Ciemnieje mi w oczach, przeszywa ból.

Ojciec, widząc, że jego syn stał się blady i osłabiony, zmusza w końcu konia do pełnego galopu próbując ocalić ukochane dziecko

Rumak przyspiesza, co sił, co tchu;
Biegnie na przełaj, po trawie, mchu.

Ale nie udaje się mu go uratować. Pomimo szarży konia, dziecko leży bez życia w ramionach ojca ze szklistymi oczyma i wiotkim ciałem.

I oto światło: dom tuż-tuż.
Niestety! Dziecko nie żyje już.

A jednak, jak to mówią starsi ludzie opowiadający tę balladę, jest promyk światła w owej straszliwie ponurej historii. Znajdziemy w niej sposoby na uleczenie i ożywienie ducha, jeżeli tylko będziemy zadawać mądre pytania i nie pozwolimy by ogarnęła nas niepamięć.

Co i jak sprawia, że tak łatwo składamy naszego dziecięcego ducha na ofiarę całopalną, dlaczego tak łatwo oddajemy go szkodliwym mocom?

Oto podpowiedź:
Poprzez zapomnienie. Ballada zmierza ku tragicznemu końcowi, ponieważ ojciec o wiele wcześniej sam został schwytany przez Króla Olch. Główny obrońca tak się przyzwyczaił do życia jako osłabione, uległe “ja”, że uważa porwanie przez Króla Olch za wręcz niegodne uwagi zdarzenie. Ojcu nakazano jawnie lub subtelnie by nigdy nie tęsknił ani nie szukał ważnej części samego siebie, serca i ducha, jakie zrabowano mu dawno temu.

W ten sposób zranieni ranią nie zranionych.

To nie tak, że ojciec jest oziębły. Jest na swój sposób głęboko zraniony i przez to rozdarty między tym co widoczne a ukrytą prawdą. Ostatecznie jednak trwa w ślepocie tak jak sobie tego życzy Król Olch.

Ale to nie koniec historii.

Kiedy ta ballada była opowiadana w naszej rodzinie, starsze kobiety wywodzące się z plemion zapalonych jeźdźców i jeźdźczyń, nachylały się ku zapalonej lampce i potrząsając ostrzegawczo palcem mówiły, że Król Olch wygląda jak zwykli ludzie. Szuka zdobyczy wśród najczystszych umysłów, najsłodszych serc, najbardziej twórczych umysłów tych, którzy pozostają naiwni czy to celowo, czy z niewiedzy.
Uczyły, że Król Olch chodzi wśród nas w blasku dnia, lecz kradnie duszę w mrokach lasu, tak by nie widzieli tego inni.
To klacz w baśni pokazuje nam jak chronić ducha. Jest jedyną, która ma na tyle instynktu by uciekać jak może najszybciej i próbować ocalić życie tych, których niesie.
(I w tym momencie w rodzinie zaczynała się zazwyczaj długa dyskusja na temat tego jak klacz potrafi przewidywać lepiej niż ogier.) Koń jest też jedynym, który oprócz dziecka widzi Króla Olch.
Chociaż ojciec próbuje trzymać konia na wodzy zbytnio opóźniając w ten sposób ucieczkę, starsi opowiadacze zachęcają nas abyśmy zachowywali się jak koń, a nie jak ojciec, gdy mamy ratować ducha czyli działać zgodnie z “końskim instynktem” i nie zasypiać, ale w chwili zagrożenia biec w pełni świadomym, by ocalić i chronić duszę oraz ducha.
Koński instynkt to zdrowy rozsądek, co oznacza intuicję nakazującą dokładne sprawdzenie osób i masek, za jakimi kryją swoje prawdziwe “ja”, a nie podążanie przez życie z zapieczętowanymi oczyma i sercem przerażonym tym, że miałoby rozwikłać wszystkie złożoności tego, co kryje się za fasadą.

Bądźcie odważni! W naszych kulturach też są ukryci Królowie Olch, warto jest ćwiczyć się w byciu na nich odpornymi.

Ty i ja jako starzy opowiadacze jesteśmy dosyć odmiennymi istotami w obecnych czasach (choć traktuję odmienność jako błogosławieństwo, bo jest ona często pierwszym znakiem od Stwórcy, że czekają na nas wyjątkowo dobre zadania do wypełnienia na Ziemi).
W przedziwny sposób często żyjemy w wielu czasach jednocześnie: w nowoczesności, pół – nowoczesności, starożytności, a być może także w etniczności (czy przynajmniej kategorii rasowej), w społeczności lokalnej, kulturze religijnej, edukacyjnej, rodzinnej, świeckiej, kulturze pracy wewnętrznej, kulturze uświęconej pracy, kulturze zadaniowej i innych. Aby uodpornić  się na wpływy Króla Olch trzeba dążyć do tego by pozostać czujnym, nie dawać się wodzić za nos heroicznym fantazjom ani pozwolić się oszukać tym, którzy sprowadzają nas do lasu tylko po to, by rzucić się na nas jak wampiry.

W psychice każdego z nas grasuje wewnętrzny drapieżca, tak samo jak w grupie czy kulturze. Zneutralizować zagrożenie znaczy poświęcać czas na to by rozwijać świadomość, widzenie, umiejętność spoglądania głębiej, z góry, dookoła, pod spodem…  Zneutralizować zagrożenie znaczy nie pozwolić dać się zniszczyć przez myślenie “to wszystko przeze mnie, to na pewno nie jest wina nikogo ani niczego innego”, to nie dać innym zjeść się żywcem ani złamać ducha (czy to własnego czy innych).
Być czujnym nie znaczy wypatrywać potworów tam, gdzie ich nie ma, ale nie dać się omotać prawdziwemu diabłowi, gdy kroczy przed nami i próbuje, świadomie czy nieświadomie,  zagarnąć swoimi ciemnymi mocami światło naszych dusz.
To bycie obserwatorem. To, w jakikolwiek sposób możemy, naprawianie, odbudowanie więzi, leczenie serca i ducha, tych z którymi mamy styczność.
Bez wątpienia wszyscy idziemy przez głuchy las…komu uda się odeprzeć atak Króla Olch i wyjść cało z opresji? Miejmy nadzieję, że każdemu z nas na swój własny sposób.

Istnieją cztery godne uwagi działania, które pomagają wyleczyć się i nabrać sił po spotkaniu z Królem Olch czyhającym w społeczeństwie, w innych i w nas samych.

Działania te łatwo wprowadzić w życie, jeżeli w skupieniu zadaje się pytania: Jak postępować? W jaki sposób to osiągnąć? Proszę o pomoc Wyższe Siły, wyślijcie do mnie wsparcie w takiej postaci, abym mógł je rozpoznać. Jeżeli znajduję się na dobrej ścieżce, to czy moglibyście wysłać mi, proszę, chociaż najmniejszy znak?  Przyrzekam, że będę bacznie obserwować.

Działania te są wzmocnione, jeżeli przeprowadzi się przegląd wewnętrznych sił, zarówno tych zdobytych dzięki doświadczeniom przeszłości jak i tych, które obecnie wydają się słabymi punktami.

Wszystkie te cztery aspekty pomogą nam powoli przywrócić do życia zrabowane dziecięce serce, rozmiękczyć je jeżeli stwardniało, wypuścić ducha w przestrzeń jak statek w morze, wyostrzyć wzrok by chronić duszę i ducha, pogłębić postrzeganie by widzieć co kryje się pod warstwami czy maskami i ustawić cel tak by mieć przed oczyma perspektywę bez banalizowania. Kombinacja tych czynności pomoże nam pospieszyć ducha by wykonywał dobrą robotę. Co to oznacza? To oznacza uczenie się tego, by niebezpieczną i bolesną przeszłość przerobić w pozytywny sposób, by ożywić najgłębsze, niezniszczone warstwy duszy oraz ducha i pozwolić im działać z oddaniem oraz dobrą wolą, a także by mieć inteligentne, czasem nawet ironiczne, poczucie humoru.

Oto działania warte uwagi:
Dociekanie: nieustanne baczne przyglądanie się i mówienie o tym co się widzi – w ten sposób rośnie szansa, że dostrzegą to także inni. Ktoś może nazwać to powtarzaniem jak zdarta płyta czy trąbka sygnałowa grająca uparcie najważniejszą melodię. Dążenie do mówienia lakonicznie, ale ze współczuciem to właśnie to, co stanowi największą wartość na tym polu. Niezapominanie oznacza, że pamiętanie o mówieniu jest siłą.
Wybaczanie: gdy dokonuje się postęp w ocenianiu i uświadamianiu tego w jaki sposób doszło do rażących konfliktów, w duchu narasta pragnienie by zadawać pytania i próbować zrozumieć. To co da się zrozumieć, często można w jakiś sposób wybaczyć, a to pomaga w naprawieniu, umocnieniu tych, którzy zostali skrzywdzeni czy to przez niesłuszną, lecz szkodliwą krytykę samych siebie, czy przez rany zadane przez drapieżcę z zewnątrz. Niezapominanie oznacza pamięć, że wybaczenie jest siłą.
Zapomnienie: im bardziej leczymy się z dotyku Króla Olch, gdy odwracamy naszą uwagę od szkodliwych wydarzeń tak jak reflektory od sceny tym bardziej poddajemy się zdrowemu dla ducha “zapomnieniu”. O ile kiedyś potrzebowaliśmy tych reflektorów by dokładnie wskazać i ujawnić Króla Olch tak w codziennym życiu możemy skoncentrować się na innych aspektach. Światła mogą być zgaszone po to byśmy nie byli karani ani powstrzymywani od aktywnego życia poprzez pozostawanie uwięzionym w pamięci o bolesnej przeszłości. Taki rodzaj “zapominania” nie oznacza zaśnięcia tylko przestawienie uwagi na inne rzeczy przy jednoczesnym trwaniu w koncentracji i czujności. Zapomnienie w tej formie i przestawienie najjaśniejszego światła ku nowemu życiu stanowi o sile.

Skupienie: Tak jak skóra z ran tak duch również leczy się warstwami. W trakcie procesu uzdrawiania duch o dziecięcym sercu będzie wysyłał nam małe podpowiedzi jako że jest on najbardziej zainteresowany tym, by decydować gdzie skierować swoją energię i tym jak żyć prawdziwym życiem po spotkaniu Króla Olch. Ta część naszej osobowości wie najlepiej jak używać energii, która przychodzi po ucieczce i po tym jak stawiło się czoła wiedzy o tej bardziej szorstkiej rzeczywistości. Chciałabym przypomnieć, że w świecie, który często nachyla się niebezpiecznie ku nieświadomości, naprawdę potrzebne są świadectwa tych, którzy choćby znajdując się w połowie drogi mogą potwierdzić, że już przebrnęli przez burzę. Niezapominanie oznacza, że świadomość własnej opowieści stanowi o sile, nie tylko dla siebie samych, ale z całą pewnością także dla innych unoszących się na powierzchni i dla tych, którzy wiosłują im na pomoc.

By wprowadzić w życie to ostatnie działanie, sugeruję delikatnie by niektórzy z nas skoncentrowali się na wyostrzaniu wzroku, słuchu i innych zmysłów po to by zrozumieć gdzie naprawdę należymy. Do jakich osób i klanu przynależmy, jaki wkład ma nasza praca w rozwój otoczenia…niezapominanie o głębszym postrzeganiu sprawia, że stajemy się twórczy i nawet jeżeli twórczość ta pochodzi z głębokiego zranienia w przeszłości, najostrzejsze zmysły mimo wszystko nadal pragną widzieć dobro. To najlepszy dowód na to, że duch o dziecięcym sercu został wskrzeszony.

“Against Forgetting: Children Stolen by The Erl King” ©2009, excerpt
from La Pasionaria, “I Am Not Needed There,” ©1970, both by Dr. C.P.
Estés, All Rights Reserved. Permissions: projectscreener@aol.com

————————————————————————

Text nie pochodzi z Biegnącej z Wilkami, ale z fragmentu przygotowywanej do wydania książki La Pasionaria na stronie http://ncronline.org/blogs/el-rio-debajo-del-rio/against-forgetting-children-stolen-erl-king. Na końcu znajduje się jeszcze wiersz, ale jego tłumaczenie pominęłam.

Ballada Król Olch autorstwa Johanna Wolfganga Goethego w przekładzie Antoniego Libery.

 

One response to “Król Olch

  1. Pingback: Syn Marnotrawny | Biegnąca z Wilkami

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s